Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 marca 2012

Czasowa Reorganizacja

Witajcie,
Wczoraj poniekąd zmuszeni wybraliśmy się do kina na godzinę 13.30, Natasza poszła w tym czasie na spacer z babcią. W obecnym stadium rozwoju mojej córki nieobecność moja, a bardziej mojego cyca ok. godziny 20tej skutkować może małym domowym armagedonem, a że do kina bardzo chcieliśmy z Dominikiem się w końcu wybrać to trzeba było znaleźć jakiś kompromis. Okazuje się, że taka godzina ma potężny plus w postaci pustki na sali, no i przyjeżdżając w ostatniej chwili możesz tym samym dostać jednocześnie najlepsze miejsca :D Oglądaliśmy "Wszystkie odloty Cheyenne'a" ("This Must Be the Place") [do tej pory nie mogę zrozumieć co kieruje ludźmi, którzy robią polskie tytuły..] z genialnym Sean'em Penn'em; znając życie film wrzucony pewnie będzie do mojej ulubionnnnej kategorii pod tytułem komediodramat (no po prostu nie ma lepszej -troszkę smutny, a troszkę nie) jednak tych "komediowych" wstawek jest bardzo mało i w ogóle wydaje mi się, że mogą się one wydawać śmieszne w zestawieniu ze skłaniającym do refleksji całokształtem filmu. Opowiadać Wam nie będę, po prostu warto zobaczyć osobiście.



Jutro Natuszka ma szczepienie... czyli 2 dni wyjęte z życiorysu... 
Matczyną mą mękę ratują na czas ukłucia plasterki z kremem Emla, łudzę się, że wtedy mniej Ją boli...

Do następnego Moi Mili :)