Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 października 2012

Witajcie :)
Dzisiaj mamy święto :) Dokładnie rok temu na świat przyszła moja córeczka, ciężko uwierzyć, że to już rok, nie wiem kiedy to zleciało.... przecież jeszcze niedawno wierciła się w moim brzuchu....


tu słodka Solenizantka ze swoją osobistą babeczką [motyw powtórzony z tortu]


tort i babeczka mojego projektu, wykonawca La Vanille
[ ponieważ Natuszka uwielbia dzieci i zwierzątka wymyśliłam dzieci przebrane za zwierzątka :)
przyznaję, że motyw pikowania jest bardziej dla mnie,bo miłuję... ]


Wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze w życiu moja Słodziaczko :*:*:*


zdmuchiwanie urodzinowej świeczki [ze wspomaganiem taty ;) ]
[reszta babeczek made by me]


prezenty, prezenty,mnóóóóstwo prezentów :D [szmaciane lale, misie, pieski,książeczki itp.]
[opakowania też wzbudzały niemałe zainteresowanie ;P ]

miłego dnia :)



środa, 18 kwietnia 2012

Już w domu :)

Witajcie :)
Wczoraj wieczorem wróciliśmy ze Złotego Lasu, na szczęście podróż w tą stronę nie trwała ponad 10 h tylko ok.7 [dwa przystanki na karmienie i przewijanie], Natuszka jest najdzielniejszą małą podróżniczką na świecie !!!


Świetny pedagog i bardzo ciepły człowiek.


Powrót do formy wokalnej po ciąży to bardzo żmudny proces jak już wcześniej pisałam ;)



W niedzielę odbył się koncert na zakończenie kursu wokalnego, w którym brałam udział, w mojej ocenie było OK biorąc pod uwagę moją formę, to że każdy dźwięk mnie kosztuje tzn. moje ciało [ma to swoją dobrą stronę - wyrobiłam sobie ogromną świadomość swojego ciała, oddechu i techniki] inni byli hojniejsi w ocenę ;) ale tak to jest- ja dla siebie jestem najgorszym krytykiem ;)


Dużym stresem było też dla mnie to, że koncert odbywał się w powiedzmy niedogodnej porze dla mojej córki i nie wiadomo było czy Dominik będzie mógł mnie posłuchać; lecz nerwy okazały się niepotrzebne, bo świetnie wszystko zniosła, Dominik musiał wychodzić z nią tylko podczas braw ze względu na hałas. Po koncercie od razu zmyłam się na karmienie ;) później wróciłam, podano żabie udka [nie jestem fanką...] i wino musujące [wiadomo, że lepszy byłby oryginalny szampan, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma lub też darowanemu koniowi nie zagląda się w zad czy też pysk....] z konfiturą z róży, która przyjechała z Grecji w bagażu maestry Jagny Sokorskiej -córki Bogny Sokorskiej, która prowadziła kurs. Atmosfera była fantastyczna, ludzie bardzo fajni, a czas wykorzystany bardzo efektywnie - każdy zrobił kawał dobrej roboty.
Jutro postaram się zamieścić fotorelację z naszej wycieczki do Zamku Książ :)

p.s. Dziękuję mojemu Mężuszkowi za ogromną pomoc i wsparcie :*:*:*
p.s.2 Podczas tych wyjazdów [obu] doceniliśmy dobrodziejstwa, które mamy na codzień w domu -profilowaną wanienkę, przewijak i kosz na pieluchy -cudowne wynalazki :D

sobota, 24 marca 2012

Miło i przyjemnie :D

Dzisiejszą sobotę zaliczam do bardzo udanych, czas spędziliśmy rodzinnie i bardzo przyjemnie. Był spacer, poszukiwanie nosidełka, bo w kwietniu szykują się Nam dwa wyjazdy i nosidełko wydaje się dobrym rozwiązaniem (tu jeszcze mamy dylemat pt. jakie itd.- a może polecacie jakieś??). Później wybraliśmy się coś zjeść i trafiliśmy do bardzo przyjemnej knajpki "Mamma Mia" na Saskiej Kępie z domowym śródziemnomorskim jedzeniem, w menu mają różne pasty, ravioli, tortellini, naleśniki na słodko i słono, quesadillas, kawy i desery ;) (ja jadłam m.in. pyszny sernik z masą krówkową i migdałami) Uwielbiam takie klimatyczne, przytulne miejsca.


To było Nasze pierwsze wspólne wyjście knajpkowe, Nataszka połowę czasu przespała, po tym jak się obudziła była na szczęście w bardzo dobrym nastroju, nawet udzielała się towarzysko ;)




Przedstawiam Wam mojego męża :)
tu z Naszą córeczką :*